Note. I do not have any rights
to the photos featured on this
page. All photos are credited
to their rightful owners.








statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
najpiękniejsze klejnoty świata

Pewnego letniego dnia 1928 roku 60 mężczyzn przywiozło do Paryża duże metalowe skrzynie. Na rozkaz Sir Bhupindry Singhiego, Maharadży Patiali, jednego z najzamożniejszych książąt Indii, zostały one dostarczone do pracowni Boucherona oraz do pracowni Cartiera. Skrzynie zawierały bowiem kamienie z jego skarbca. Francuscy jubilerzy mieli za zadanie przemienić je w prawdziwe dzieła sztuki.
[Powyżej zdjęcie Maharadży z 1911 roku. Podpis do tej fotografii na stronie National Portrait Gallery: "wearing a modest amount of the Patiala jewels" :)
Poniżej od lewej: oryginalny szkic projektu Boucherona dla Maharadży oraz fragment naszyjnika Cartiera zrobionego z 2930 klejnotów Patiali]


Ta historia przypomniała mi się, gdy usłyszałam o wystawie "Maharaja. The splendour of India's royal courts" w V&A. V&A to jeden z powodów, dla których mogłabym przeprowadzić się do Londynu.
[Poniżej od lewej: fragment niesamowicie pięknej ozdoby noszonej na turbanie przez mężczyzn (po angielsku - sarpech; ktoś zna polską nazwę?) z I połowy XVIII wieku oraz 'podróbka' ze sklepiku V&A :) ]


India on my mind...

A na koniec inna orientalna historia związana z Boucheronem - w 1930 roku szach Iranu Reza Szah Pahlawi powierzył francuskiemu jubilerowi cały skarb narodowy (w którego skład wchodziły m.in. dwa największe na świecie różowe diamenty) pod warunkiem, że nie wyjawi on nigdy jego wartości. Tak też się stało - Louis Boucheron zabrał ze sobą ten sekret do grobu.

Jeśli jeszcze się nie zorientowaliście - historie o klejnotach i ubraniach arystokracji (ewentualnie artystów) z XIX/XX wieku pełnią dla mnie rolę Harlequinów ;)

wpis dedykowany Oli P.
środa, 11 listopada 2009, jgn
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/11/12 02:15:17
Takich Harlequinów mogę czytać na kopy ;) ... prawdopodobnie jako pierwszy podobnej ozdoby zaczął używać Stefan Batory i w Polsce nazywano ją: SZKOFIĄ. Było to orle skrzydła w mini formacie, wykonane z metalu i bogato wysadzane kamieniami, a noszono je jako ozdoba futrzanego kołpaka lub paradnego szyszaka. Wiele egzemplarzy było przystosowanych do osadzenia w nich naturalnych orlich piór. Tak mi się jakoś to kojarzy z tym co widzę u Ciebie :) ...

P.S. Jagna, a dużo znasz egzemplarzy Oli P. :) ???
-
jgn
2009/11/12 14:08:54
nie, znam tylko jedną Olę P. :) hmmmm, o kogo może chodzić? ;)
-
Gość: elfik-pl, host81-138-10-62.in-addr.btopenworld.com
2009/11/13 17:45:27
Czesc,
sarpech to nazwa w hindi, nie w jezyku angielskim. Znaczy tyle co ozdoba turbanu. Ja mam szczescie mieszkac w Londynie i wybieram sie na ta wystawe juz kolejn tydzien i dojsc nie moge:) pozdrawiam serdecznie, bardzo lubie Twego bloga
-
jgn
2009/11/13 22:25:49
znalazłam to określenie na stronie v&a, domyślałam się, że jest w hindi, ale wolałam nie ryzykować.
dziękuję! :)
I w takim razie proszę się koniecznie wybrać na tę wystawę, w moim imieniu ;)
-
2009/11/13 22:28:55
:) :) :) :) :) ... wielkie dzięki ... :) :) :) :) :)
-
2009/11/14 23:15:00
Bylam na wystawie, ale...spodziewalam sie wiecej kosztownosci i bizuterii.
Mimo wszystko warto zobaczyc 409 karatowy szmaragd.